To już 5 lat bez tradycyjnych żarówek.

Stało się. Zgodnie z Rozporządzeniem Komisji (WE) nr 244/2009 z 18 marca 2009 roku, od 1 września 2009 roku sklepy w UE nie mogą zamawiać tradycyjnych żarówek 100-watowych, od 1 września 2010 roku ciężko znaleźć żarówkę 75-watową a od 1 września zazdrościmy tym, którym udało się kupić żarówkę 60-watową.

Takie było założenie. Unia chciała dobrze. Uznano, że żarówki energooszczędne są dla nas bardziej opłacalne, a skoro są bardziej opłacalne, to trzeba nas zmusić do korzystania z nich, bo bez nakazów i zakazów unijnych nikt nie wiedziałby, co dla niego jest korzystne.

Przyznam, że się pomyliłem. Byłem przekonany, że producenci tradycyjnych żarówek będą musieli bardziej pokombinować. Myślałem, że po wejściu w życie tego rozporządzenia, aby dostać żarówkę tradycyjną, będę musiał specjalnie przejść się na dział z farelkami, aby tam znaleźć urządzenie grzewcze, którego skutkiem ubocznym jest świecenie.

Cóż, nie przewidziałem, że w celu obejścia unijnego absurdu nawet nie trzeba będzie zastępować słowa żarówka. Wystarczyło napisać lampa do celów specjalnych i wszystko zgodnie z prawem.

Cóż, współczuję producentom żarówek energooszczędnych. Utopili kasę na łapówki i będą musieli wpisać je w koszty.